Marnie? 2011-08-19 06:26:29

Plecy mnie boląjak cholera.Katar sięzaczął i ból głowy mnie dręczy. Wszystko to spowodowane jest tęsknotą!
Efektem tego, że pozostawiona zostałam przez A., na pastwę losu jest:

- insomnia
- bóle wszystkiego kolejno
- zniechęcenie do życia
- brak wigoru
- GŁUPIE POMYSŁY
- stan melancholii, co osobiście irytuje mnie chyba najbardziej!

   Jako studentka 4 roku psychologii ( już teraz oficjalnie), ogłaszam wszem i wobec - samotność ssie!
Panie Adamie, niechże Pan do mnie wraca, bo umrę!

   Nie wiem w sumie cóż innego mogę tutaj dopisać? Prawka nie zrobiłam, bo mój instruktor nie odbiera ode mnie telefonów (kierwa), drugi kierunek zawieszony nadal - co i jak dowiem sie dopiero pod koniec września. Z migowym jakaśtotalna lipa. Znajomi też nie za fajni - dają ciała, albo i ja daję.

   A co najgorsze?CHCE MI SIĘ SEKS UPRAWIAĆ! Najbardziej wtedy kiedy nie mam z kim! Cholera jasna!

   Czuję sie porzucona!!!

Nie życze nikomu takiego tygodnia jaki mialam, bo autentycznie jest do dupy! ;]


Pzdr pustki! ;-)

skomentuj (0)

Co to za życie. 2011-05-29 13:05:29

Nawiązując do ostatniej notatki muszę powiedzieć, że Diagnozę Psychologiczną zdałam na poprawce. Obecnie oficjalnie jestem na VI semestrze, niebawem znajdę się na 4 roku, na cudownej specjalizacji Psychologia Kliniczna Dziecka!
Aczkolwiek czeka mnie jeszcze egzamin z cudaśnej Historii Myśli Psychologicznej, mam nadzieje, że przepisanie oceny z Hostorii Filozofii i coś czego najbardziej się boje - egzamin certyfikujący z Polskiego Języka Migowego.
Na dwa pierwsze umiem NIC, na ostatni obawiam się ,że moja wiedza nie wystarczy by zdać nawet na marną trójczynę. Jeszcze zostało mi napisanie pracy empirycznej. Tzn. część teoretyczną napisana mam, brakuje tylko obliczeń statystycznych co jest najgorszą i najbardziej stresującą częścia pracy.

   To tyle jeśli chjodzi o sprawy studyjne. Finansowo leżę i kwiczę. Przyjdzie mi jesczze zapłacicza warunki na uczelni to już w ogole stracę nadzieję na JAKIEKOWLIEK wakacje chyba. Pracy nie mam , nikt mnie nie chcial pomimo mojej atrakcyjnej oferty jako kandydata.
   Prawo jazdy staneło na 38h jazd, i od 1,5 miesiąca nie mogę się umoiwc z instruktorem, coby wyjeździć do końca. Prowadzić samochód lubię, bardzo - ale cała ta otoczka oficjalna: egzamin, jazdy, egzamin inny, łuk, górka, jazda do tyłu. To mnie chyba przerasta. Ogarnęła mnie niechęć i powolne podejście, bez entuzjazmu do całej akcji "robienie prawa jazdy".
   Ogólnie zaczyna mnie ogarniać przerażenie przed-sesyjno-egzaminacyjne,zresztą jak zwykle w tym czasie. W końcu zbliżasię ten okres.
   No i oczywiście apropo czasu, który powinnam poświecic przynajmniej w 95% na naukę, poświęcam na coś zupełnie innego. Znajduję każde zajęcie, które jest dla mnie dużo bardziej atrakcyjne niż zakuwanie. Co jest najciekawsze? To, ze migowego uczyc sie uwielbiam, ale jak nauka ma być w ramach egzaminu, sesji czy jakiegokolwiek zaliczniea, robię się taka anty, że aż boli.

   Abstrachując już od spraw nieco przyziemnych i normalnych to musze się poskarżyć na otaczających mnie ludzi. Nie tych najbliższych, w sensie miłości mojego życia, czy najlepszej i jedynej siostry rodzonej. Mam na mysli nieco mniej spokrewnionych osobników. Tzn. mam na mysli "przyjaciół"(?).  Którzy zawiedli mnie ostatnimi czasy. Chcociaż, dzięki Bogu, na tego typu zawody już się daaawno , dzieki szkole zycia, uodporniłam( no możę nie do końca, skoro o tym tutaj piszę), to jednak zachowanie tychże osobników bylo skandaliczne i bulwersujące, poruszające moje najdalsze rejony wyobrażeń o ludzkim zachowaniu. Zburzono mojej zdanie na temat ludzkiej moralności, kultury , skrupułów, lojalności, wsparcia, poświęcenia, przywiązania. I choć dawno już się nauczylam, że ludzie posiadający wymienione wcześniej cechy/zachowania to raczej okazy, to muszę jednak przyznać, z przykrością, że moje serce nieco krwawiło. Zresztą za każdym razem to robi, gdy widzi ludzką głupotę. Szczególnie ludzi z bliższego otoczenia.

   Należaloby napisać jeszcze o tym, że moja milość kwitnie mając czasami normalne i konieczne dla związku momenty sprzeczek i lekkiej złości ( np z powodu rzucanych na podłogę brudnych ubrań, czy beszczelnego wykorzystywania więzi emocjonalnej i przywiązania drugiej osoby, aby ta jej slużyła ;-)). Mieszkanie razem jest cudownym zjawiskiem, narazie zostało nam tylko pozbycie się starszyzny, w sensie załatwienia im jakiegoś przytułku lub wyeksmitowania do siostry , aby mieszkanie w calości bylo tylko dla nas. Niestety jestem osoba o dobrym sercu, kochającą swoich rodziców i nie będę w stanie nic takiego zrobić. Choć czasem lekko sugeruję wyprowadzkę, to stan konta na nią nam nie pozwala ;-).


Stan duszy i umysłu tak jak widać w wyższej treści jest dosyć stabilny i można powiedzieć, że osiąga poziom nieco ponad przeciętną. Niewiele się w ostatnich czasach zmienia, bo niezbyt robimy cokolwiek by zmiany się pojawiły i nastały. Dobrze jest nam w obecnym momencie, z obecnym stanem egzystencji emocjonalneij i każdej innej ( no może pomijając materialno-finansową, ale to nigdy nie jest idealne).


Pozdrawiam ;-)

skomentuj (0)

Tyci-tyci. 2011-02-23 18:46:15

Witam, witam '

w szczególności tych co te bzdury moje czasem czytają!

   Co mogę powiedzieć nowego?
Emocjonalnie się u mnie ustabilizowało. Nie tęsknię, nie płaczę i nie jęczę. Nawet się nie złoszczę! Zakochałam sie raz kolejny, zresztą dzień w dzień to robię i to od trzech lat w tym samym Potworze! ;-)
Mój świat kręci się dalej, mimo że wiele sie w nim pozmiwnialo - w końcu się z tym pogodziłam, uporałam i nawet się cieszę, że wszystko się tak potoczyło.

   Wyżej wspominany Potwór obecnie grasuje na Politechnice Warszawskiej, przez najbliższe 1,5 roku. Zamieszkal u mnie i go dokramiam!

   Zaczełam robić prawo jazdy i nie mogę się już doczekać jak będę miała w portfelu kolejny plastik do szpanu i jeszcze, aż mi ktoś kupi samochód! Stwierdzam, że jestem urodzonym kierowcą! ;-)

Przede mną jeszcze poprawka z cudownej Diagnozy psycholoicznej, jak zdam to sie pochwalę , jak nie to to przemilczę. ;-)

Rada dla potomstwa: Nigdy nie uczcie się na ostatnią chwilę!

Pozdrawiam, w szczególności Tomka ;-)

Tka

skomentuj (1)

Kolejny zły dzień. 2010-12-09 00:31:49


Zdarzają mi sie takie dni, chwile podczas których czuje sie cholernie samotna i nieszcześliwa. Dostrzegam to, że stoję w miejscu i nie mam przyjaciól. Niby jest pare osób wkolo, ale dla żadnego z nich nie jestem (już) taka ważna jak kiedyś. Znikam w ich życiu. Ginę. Moja postac umiera, a ja szarzeję. Robię sie przeciętna, nieznana, cicha. Zamykam się w sobie i nigdzie nie przynależę. Cały czas z tego powodu cierpię. Czuję się zablkowana. I czuję jakby nikt nie rozumiał o czym ja mowię.

Od dwóch lat stoje w miejscu. Dostrzegam to. Niesttey zawsze dzieki jednej osobie. Przykro mi o tym pisać, przykro mi jesli to czyta i doskonale wie, ze to o nią chodzi, ale niestety taka jest bolesna prawda.

Jestem okropna i wyznaję zasadę "wszystko, albo nic".

Kiedy napisze tutaj w końcu jakąś radosną notkę o moim szczęśliwym i cudownym życiu? WBrew pozorom ono nie jest takie złe. Piszę tylko wtedy, gdy mam zły nastrój - bo pisanie mi go poprawia.

Pozdraiwam, D.

skomentuj (1)

Nowe vs stare 2010-08-03 03:01:57

Zacząć nowe czy naprawiać stare?
      Czy bardziej opłaca sie kupic nowy samochód czy naprawiać stary? Co wyjdzie taniej? jakie mamy za? Jakie przeciw?
Zastanawiam się czy lepiej odbudowywac cos co bylo czy bardziej korzystne jest stworzenie czegos nowego. Oczywiście mowa o życiu.
   Chciałabym tak wyprowadzić się, stworzyc nowe otoczenie, wlasny dom i wprowadzic wlasne zasady, których nie będę łamać. Czy to starszne, że chce sie oderwać definitywne od przeszlości?
Nie mówię o zapomnieniu wszystkiego co było, spaleniu wszystkich mostów.
   Chcialabym tylko na bazie własnego, dotychczasowego doswiadczenia wybrać kawalki teraźniejszości i razem  znimi stworzyc nowy obraz swojego świata.
Zapomniec o zalach, nie mieć na dzieji na to, że się naprawi. czasem wrócić do tego co bylo, ale bez żalu, złości czy pretensji.
   Chciałabym tak umieć przetrwać to wszystko jak było z etapami szkoły - niektóre musza sie kończyć, musimy sie z tym pogodzić i normalnie funkcjonowac dalej, nie próbujemy nawet do tych czasow wrócić, bo fizycznie to niemozlwie.
   Chcialabym, zeby tak bylo ze wszystkimi uczuciami, emocjami i resztą. taka kolej rzeczy.


Dorota, pogódź się z tym!

skomentuj (1)

O matko, ale ja to kocham! 2010-06-15 00:05:18

   Dzisiaj z rana mój niesforny chłopak, przyszly mąż rzecz jasna, zaspał na pociąg i prawie nie zdążył na zaliczenie z jakiegoś elektrotechnicznego przedmiotu. Pytanie czemu? Ponieważ jak zwykle , skoro trzeba wstać skoro świt o 5 rano, m dwa boskie gołąbki usypiamy o 4. A potem dziwim się, że przes sen budzik się niechcący wyłączylo ...
   Moja boska sesja dobiega powoli do końca, przede mną jeszcze dwa egzaminy i finito. Bynajmniej do września. Oczwiście nie obejdzie się bez poprawek, przynajmniej dwóch, a w najgorszym wypadku to nawet i czterech. Jednak czymże jest student bez Kampanii Wrześniowej? Ja wam powiem - szczęściarzem. Została mi jeszcze przecudna Psychologia Rozwoju Człwoieka, nad którą wisi w moim przypadku FATUM. Więć nie zdzwiwię się, gd jakimś cudem, pomimo tego, ze uczę się tej tematyki już poraz piąty, obleję. Poza tym trzeba jeszcze zaliczyć praktyki do września. A na nie czasu kompletnie nie ma.
   Wakacje zapowiadają się mi niczym Niania w Nowym Jorku, z tymże 'we' Warszawie. Jak dobrze pójdzie, to za dwa miesiące będę bogatsza o 2,5 tysiaka. Świat i ludzie!
   Przszł semestr, w snesie rok akademicki będzie dla mnie jednm wielkim zapieprzem. Nie wiem jak pogodzę dwa kerunki, wypchany plan od rana do nocy, a jeszcze jakby się wcisnąć gdzieś pracę udało... Gdby tak dzień miał 48h. Chociaż na następne 3 lata. Dużo będę sobie praktykowała. Możę uda się i staż zrobić. Może jakiś wolontariat. I praktyki.
   Ach tak! Jasne. Jak przeczytałam poprzedni akapit to, aż się sama uśmiałam!

Dżizas Słomka, ależ Ty asz poczucie humoru ostatnio!

Chciałam dodać jeszcze, że uwielbiam migać. No po prostu cudny język. CUDNY, CUDNY, CUDNY! ;-p

skomentuj (11)

Nie wiem. 2010-06-03 02:43:21

Nie wiem co się dzieje. czuję się samotna. Czuję się źle.

   Nie wiem czy to przeczytasz. Podejrzewa, że nie, bo już tu nie zaglądasz. Może to i lepiej?
Chciałam Ci powiedzieć, naprawdę tak prosto w oczy chciałam Ci powiedzieć. Porozmawiać. Wylać smutki i wyżalić się co mnie boli.
Nie mam okazji.
   Obydwie stwarzamy pozory, że jest okej, że tak jak powinno być. Gówno prawda. Nie mamy dla siebie czasu. W naszym życiu pojawiły się inne priorytety niż my same. To boli. Tak samo Ciebie jak i mnie. Jednak nie pracujemy nad tym, nie chcemy tego zmienić.    Pokochałyśmy inne osoby. To one są dla nas najważniejsze. Jak na to pozwoliłśmy? Nie mam możliwości, okazji, a nawet się boję porozmawiać w cztery oczy. Wyjaśnić na żywo. Ale gdzieś to musze wyrazić, wyrzucić z siebie.
   Chciałabym, żeby było jak dawniej. Wspólne dni, noce, wyjazdy. Planowane pod swoim kątem. Te wakacje pewnie spędzimy oddzielnie. Taka kolej rzeczy.
   Chciałam Ci powiedzieć, że mnie naprawdę to wszystko boli i tego nie chcę, ale to upadło. Nie da rady odzyskać przeszłości. Nigdy nie będzie jak dawniej.I ja musze się z tym pogodzić.
   Jeśli to czytasz, wybacz że odpuściałam. Nie chcę, ale muszę. Muszę zacząć nowe życie. Zamknąć jeden rozdział, którym jesteś Ty.

Chciałabym, żeby ktoś to czytał i czuwał nade mną. Chciałabym pomocy i przyjaciela.

skomentuj (0)

Księga Gości